Marzyłam, o tym pierwszym razie, aby wydarzył się po ślubie. Z tym jedynym, idealnym, wymarzonym mężczyzną. Niestety, życie miało dla mnie inne plany...
Miałam 15 lat, gdy poznałam o 10 lat starszego faceta. Zakochałam się w nim bez pamięci, strasznie mi się podobał i uwielbiałam gdy był obok. Był przystojny (wszystkie koleżanki mi go zazdrościły), wrażliwy (nawet wiersze pisał) i w ogóle troskliwy. Prawie jak ideał.... No właśnie. Prawie robi wielką różnice, ale nie będę tu opisywać jego wad i tego, czemu się rozstaliśmy. Bo to nie o tym blog... Różnica wieku mi nie przeszkadzała, cieszyłam się, że jest poważny, a nie taki gówniarz jak moi rówieśnicy.. Od zawsze, imponowali mi starsi.
Dzieliła nas spora odległość (dwa różne końce Polski), ale mimo to zakochaliśmy się w sobie i postanowiliśmy być razem. Początkowo na odległość.
Jego pierwsza wizyta u mnie, trwała 2 tygodnie. Chociaż miała trwać tylko weekend :)
Moim rodzicom się spodobał, zaakceptowali go, mimo iż taka różnica między nami była.
Nie nalegał na zbliżenie, bardziej to ja tego chciałam. Chciałam zobaczyć jak to jest i pewnego dnia, gdy byliśmy sami w domu, oddałam mu się. (Wszystko odbyło się legalnie, miałam skończone 15 lat😂😂😝)
W każdym bądź razie, nie odczuwałam żadnej przyjemności... Początkowo myślałam, że tak ma być. Ale gdy wszyscy znajomi mówili o tej "przyjemności i radości z seksu" zaczęłam zastanawiać się, co jest nie tak...
Wtedy jakoś nie zdawałam sobie sprawy z tego, że widok członka w ogóle mnie nie podnieca, a wręcz wywołuje we mnie obrzydzenie. A gdy zaczynałam się kochać z partnerem, myślałam tylko o tym, aby jak najszybciej był koniec... Jakoś nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy. Myślałam, że problemem jest szybkie kończenie partnera...
środa, 26 kwietnia 2017
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Pierwszy facet
Byłam w 5 klasie podstawówki, gdy poznałam starszego od siebie o 4 lata chłopaka.
Podobał mi się, imponował mi. Był dojrzalszy niż dzieciaki w moim wieku.
Kupował mi kwiaty, chodziliśmy razem do kina, na koncerty, czy nad rzekę w wakacje...
Planował iść do technikum gastronomicznego na kucharza, świetnie gotował i często zapraszał mnie do siebie i przyrządzał jakieś dania czy desery...
Lubiłam spędzać z nim czas, ale jakoś nie myślałam o współżyciu z nim.
Planowałam to zrobić z "tym jedynym", po ślubie. A on, mimo iż podobał mi się,
jakoś nie czułam aby to był właśnie on.
Oczywiście w tamtym czasie, zastanawiałam się, jakby to było, gdyby został moim mężem 😂 ale jakoś nie przywiązywałam do tego zbytnio uwagi. 😁
Nie doszło między nami do niczego więcej, niż chodzenie za rękę i zwykły buziak w usta...
Chodziliśmy ze sobą jakieś pół roku. I miło wspominam ten czas. Jednak nie wiedziałam wtedy co to seks i nadal nie myślałam, że może być ze mną "coś nie tak".
W dalszym ciągu spędzałam czas z kolegami, nie zastanawiając się, dlaczego wolę rozmowy z kumplami o dziewczynach, niż z koleżankami o chłopakach.
Podobał mi się, imponował mi. Był dojrzalszy niż dzieciaki w moim wieku.
Kupował mi kwiaty, chodziliśmy razem do kina, na koncerty, czy nad rzekę w wakacje...
Planował iść do technikum gastronomicznego na kucharza, świetnie gotował i często zapraszał mnie do siebie i przyrządzał jakieś dania czy desery...
Lubiłam spędzać z nim czas, ale jakoś nie myślałam o współżyciu z nim.
Planowałam to zrobić z "tym jedynym", po ślubie. A on, mimo iż podobał mi się,
jakoś nie czułam aby to był właśnie on.
Oczywiście w tamtym czasie, zastanawiałam się, jakby to było, gdyby został moim mężem 😂 ale jakoś nie przywiązywałam do tego zbytnio uwagi. 😁
Nie doszło między nami do niczego więcej, niż chodzenie za rękę i zwykły buziak w usta...
Chodziliśmy ze sobą jakieś pół roku. I miło wspominam ten czas. Jednak nie wiedziałam wtedy co to seks i nadal nie myślałam, że może być ze mną "coś nie tak".
W dalszym ciągu spędzałam czas z kolegami, nie zastanawiając się, dlaczego wolę rozmowy z kumplami o dziewczynach, niż z koleżankami o chłopakach.
Dzieciństwo
Cześć! Nie wiem czy w ogóle ktoś to czyta,
ale jeśli tak, to przepraszam, że tak długo nie pisałam.
ale jeśli tak, to przepraszam, że tak długo nie pisałam.
Dużo spraw na głowie, praca, szkoła...
No ale zacznijmy od konkretów.
*********
No ale zacznijmy od konkretów.
*********
Chcę napisać kilka słów o moim dzieciństwie. Czy było jakieś nietypowe? Nie.
Do 3 roku mieszkaliśmy z dziadkami w mieście, później wyprowadziliśmy się z rodzicami na wieś.
Zawsze miałam wszystko co chciałam, zabawki itd. Czy wyrosłam na egoistkę i osobę która myśli, że wszystko się jej należy? Nie. Kocham pomagać innym i nawet jeśli mam niewiele, to jeśli komuś mogę pomóc, to się tym dzielę.
Do 3 roku mieszkaliśmy z dziadkami w mieście, później wyprowadziliśmy się z rodzicami na wieś.
Zawsze miałam wszystko co chciałam, zabawki itd. Czy wyrosłam na egoistkę i osobę która myśli, że wszystko się jej należy? Nie. Kocham pomagać innym i nawet jeśli mam niewiele, to jeśli komuś mogę pomóc, to się tym dzielę.
No ale dobra. Miało być o dzieciństwie, a nie tym co jest teraz... (bo na to przyjdzie jeszcze czas).
Gdy zaczęłam szkołę podstawową, miałam więcej kolegów niż koleżanek. Koleżanka zawsze była, jedna, może dwie, ale to kolegów miałam więcej i lepiej czułam się w ich towarzystwie. Początkowo byli to rówieśnicy, lub starsi o rok, dwa. Później koledzy byli o wiele starsi np. 5-10lat, bo rówieśnicy mnie nudzili.
Gdy zaczęłam szkołę podstawową, miałam więcej kolegów niż koleżanek. Koleżanka zawsze była, jedna, może dwie, ale to kolegów miałam więcej i lepiej czułam się w ich towarzystwie. Początkowo byli to rówieśnicy, lub starsi o rok, dwa. Później koledzy byli o wiele starsi np. 5-10lat, bo rówieśnicy mnie nudzili.
Lubiłam grać z kolegami w piłkę nożną, koszykówkę... Nigdy nie lubiłam się stroić, wolałam sportowy styl. Przez co w szkole przyległa do mnie łatka CHŁOPCZYCY...
Wszystko mijało spokojnie, lubiłam spotkania z kolegami ich rozmowy o dziewczynach. Męskie rozmowy. Byłam jedyną dziewczyną w ich towarzystwie. Nie myślałam, że jest ze mną inaczej jak z większością dziewczyn. Fakt, komentowałam z kolegami wygląd dziewczyn, mówiłam że np "gdybym była facetem to wolałabym się umówić z Kaśką a nie z Moniką bo coś tam..." i temu podobne rzeczy. Ale jakoś zawsze myślałam o związku z facetem, wyobrażałam sobie jak mój idealny partner ma wyglądać, zachowywać się. O związku z kobietą nigdy nie myślałam. Nie należałam do osób które krytykują gejów i lesbijki, zawsze ich "lubiłam", nigdy nie miałam nic przeciwko nim. A nawet kiedyś miałam kumpla geja, a w liceum koleżankę lesbijkę... Ale nie wyobrażałam sobie, że mogłabym być z kobietą. Nie, żeby mnie to odpychało czy coś. Po prostu, w mojej rodzinie uważane to było za coś nienormalnego. Za coś, chorego. Rodzice uważali osoby homo i bi, za osoby chore psychicznie ... Jak w większości spraw, nie zgadzałam się z nimi 😊 ale też jakoś nie marzyłam o związku z kobietą.
Na dziś to chyba koniec.
Podsumowując:
Podsumowując:
Nie było tak, że od początku jakoś fantazjowałam o kobietach, lubiłam rozmowy z kolegami o kobietach, o tym co w jednej jest fajnego, a w innej odpychającego. Lubiłam patrzeć na kobiety. Ale związek wyobrażałam sobie tylko i wyłącznie z mężczyzną...
niedziela, 9 kwietnia 2017
Wstęp
Chyba każda z nas, będąc małą dziewczynką, marzyła o tym, by czuć się tak wyjątkowo, wspaniale, jak księżniczka.
Wyobrażała sobie swojego przyszłego partnera, jak on będzie wyglądał, jak się zachowywał i czym zajmował. Świadomie, czy też nie, marzymy o tym żeby w końcu dorosnąć, by wkrótce stanąć na ślubnym kobiercu, w pięknej białej sukni, powiedzieć sakramentalne "tak", a później oddać się TEMU JEDYNEMU w noc poślubną. W niedługim czasie urodzić dzieci. I prowadzić normalne, szczęśliwe życie.
****
Ja też o tym marzyłam...
Niestety nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli, a los ma dla nas wiele niespodzianek.
Wyobrażała sobie swojego przyszłego partnera, jak on będzie wyglądał, jak się zachowywał i czym zajmował. Świadomie, czy też nie, marzymy o tym żeby w końcu dorosnąć, by wkrótce stanąć na ślubnym kobiercu, w pięknej białej sukni, powiedzieć sakramentalne "tak", a później oddać się TEMU JEDYNEMU w noc poślubną. W niedługim czasie urodzić dzieci. I prowadzić normalne, szczęśliwe życie.
****
Ja też o tym marzyłam...
Niestety nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli, a los ma dla nas wiele niespodzianek.
Kilka słów o mnie i moim blogu
Cześć.
Skoro się tu pojawiłaś/łeś, pewnie zastanawiasz się co ja tu robię i kim w ogóle jestem.
No dobra, po kolei.
Zacznę od tego co tutaj robię:
Wiem, że ciężko jest być kimś innym niż wszyscy.
Sama przeżyłam wiele wzlotów i upadków.
Sporo czasu zajęło mi uświadomienie sobie, "jak to ze mną jest".
Nie mogłam i nie chciałam tego zrozumieć. Chciałam normalnego życia.
Moją historię, dedykuję wszystkim tym, którzy jeszcze nie odkryli w pełni swojej orientacji.
Tym wszystkim, którzy są pełni obaw, co przyniesie przyszłość, a także martwią się opinią innych.
PAMIĘTAJCIE!! NAJWAŻNIEJSZE, TO BYĆ PO PROSTU SOBĄ!!
Pochodzę z małej miejscowości na południu Polski. Urodziłam się w 1994 roku.
Moja rodzina, jest zwykłą, normalną rodziną. Żadna patologia.
Moi rodzice nigdy nie nadużywali alkoholu, ani nie stosowali przemocy..
Mama jest nauczycielką, a ojciec budowlańcem.
Moja rodzina jest wierząca. Mama, jest osobą spokojną, jednak bardzo stanowczą i lubiącą postawić na swoim. Ma zawsze swój punkt widzenia ( zawsze jakoś odmienny niż mój 😝 ) i ciężko ją przekonać do zmiany zdania.
Na razie, to będzie na tyle. 😊
Skoro się tu pojawiłaś/łeś, pewnie zastanawiasz się co ja tu robię i kim w ogóle jestem.
No dobra, po kolei.
Zacznę od tego co tutaj robię:
Wiem, że ciężko jest być kimś innym niż wszyscy.
Sama przeżyłam wiele wzlotów i upadków.
Sporo czasu zajęło mi uświadomienie sobie, "jak to ze mną jest".
Nie mogłam i nie chciałam tego zrozumieć. Chciałam normalnego życia.
Moją historię, dedykuję wszystkim tym, którzy jeszcze nie odkryli w pełni swojej orientacji.
Tym wszystkim, którzy są pełni obaw, co przyniesie przyszłość, a także martwią się opinią innych.
PAMIĘTAJCIE!! NAJWAŻNIEJSZE, TO BYĆ PO PROSTU SOBĄ!!
Pochodzę z małej miejscowości na południu Polski. Urodziłam się w 1994 roku.
Moja rodzina, jest zwykłą, normalną rodziną. Żadna patologia.
Moi rodzice nigdy nie nadużywali alkoholu, ani nie stosowali przemocy..
Mama jest nauczycielką, a ojciec budowlańcem.
Moja rodzina jest wierząca. Mama, jest osobą spokojną, jednak bardzo stanowczą i lubiącą postawić na swoim. Ma zawsze swój punkt widzenia ( zawsze jakoś odmienny niż mój 😝 ) i ciężko ją przekonać do zmiany zdania.
Na razie, to będzie na tyle. 😊
Subskrybuj:
Posty (Atom)