ale jeśli tak, to przepraszam, że tak długo nie pisałam.
Dużo spraw na głowie, praca, szkoła...
No ale zacznijmy od konkretów.
*********
No ale zacznijmy od konkretów.
*********
Chcę napisać kilka słów o moim dzieciństwie. Czy było jakieś nietypowe? Nie.
Do 3 roku mieszkaliśmy z dziadkami w mieście, później wyprowadziliśmy się z rodzicami na wieś.
Zawsze miałam wszystko co chciałam, zabawki itd. Czy wyrosłam na egoistkę i osobę która myśli, że wszystko się jej należy? Nie. Kocham pomagać innym i nawet jeśli mam niewiele, to jeśli komuś mogę pomóc, to się tym dzielę.
Do 3 roku mieszkaliśmy z dziadkami w mieście, później wyprowadziliśmy się z rodzicami na wieś.
Zawsze miałam wszystko co chciałam, zabawki itd. Czy wyrosłam na egoistkę i osobę która myśli, że wszystko się jej należy? Nie. Kocham pomagać innym i nawet jeśli mam niewiele, to jeśli komuś mogę pomóc, to się tym dzielę.
No ale dobra. Miało być o dzieciństwie, a nie tym co jest teraz... (bo na to przyjdzie jeszcze czas).
Gdy zaczęłam szkołę podstawową, miałam więcej kolegów niż koleżanek. Koleżanka zawsze była, jedna, może dwie, ale to kolegów miałam więcej i lepiej czułam się w ich towarzystwie. Początkowo byli to rówieśnicy, lub starsi o rok, dwa. Później koledzy byli o wiele starsi np. 5-10lat, bo rówieśnicy mnie nudzili.
Gdy zaczęłam szkołę podstawową, miałam więcej kolegów niż koleżanek. Koleżanka zawsze była, jedna, może dwie, ale to kolegów miałam więcej i lepiej czułam się w ich towarzystwie. Początkowo byli to rówieśnicy, lub starsi o rok, dwa. Później koledzy byli o wiele starsi np. 5-10lat, bo rówieśnicy mnie nudzili.
Lubiłam grać z kolegami w piłkę nożną, koszykówkę... Nigdy nie lubiłam się stroić, wolałam sportowy styl. Przez co w szkole przyległa do mnie łatka CHŁOPCZYCY...
Wszystko mijało spokojnie, lubiłam spotkania z kolegami ich rozmowy o dziewczynach. Męskie rozmowy. Byłam jedyną dziewczyną w ich towarzystwie. Nie myślałam, że jest ze mną inaczej jak z większością dziewczyn. Fakt, komentowałam z kolegami wygląd dziewczyn, mówiłam że np "gdybym była facetem to wolałabym się umówić z Kaśką a nie z Moniką bo coś tam..." i temu podobne rzeczy. Ale jakoś zawsze myślałam o związku z facetem, wyobrażałam sobie jak mój idealny partner ma wyglądać, zachowywać się. O związku z kobietą nigdy nie myślałam. Nie należałam do osób które krytykują gejów i lesbijki, zawsze ich "lubiłam", nigdy nie miałam nic przeciwko nim. A nawet kiedyś miałam kumpla geja, a w liceum koleżankę lesbijkę... Ale nie wyobrażałam sobie, że mogłabym być z kobietą. Nie, żeby mnie to odpychało czy coś. Po prostu, w mojej rodzinie uważane to było za coś nienormalnego. Za coś, chorego. Rodzice uważali osoby homo i bi, za osoby chore psychicznie ... Jak w większości spraw, nie zgadzałam się z nimi 😊 ale też jakoś nie marzyłam o związku z kobietą.
Na dziś to chyba koniec.
Podsumowując:
Podsumowując:
Nie było tak, że od początku jakoś fantazjowałam o kobietach, lubiłam rozmowy z kolegami o kobietach, o tym co w jednej jest fajnego, a w innej odpychającego. Lubiłam patrzeć na kobiety. Ale związek wyobrażałam sobie tylko i wyłącznie z mężczyzną...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz