Byłam w 5 klasie podstawówki, gdy poznałam starszego od siebie o 4 lata chłopaka.
Podobał mi się, imponował mi. Był dojrzalszy niż dzieciaki w moim wieku.
Kupował mi kwiaty, chodziliśmy razem do kina, na koncerty, czy nad rzekę w wakacje...
Planował iść do technikum gastronomicznego na kucharza, świetnie gotował i często zapraszał mnie do siebie i przyrządzał jakieś dania czy desery...
Lubiłam spędzać z nim czas, ale jakoś nie myślałam o współżyciu z nim.
Planowałam to zrobić z "tym jedynym", po ślubie. A on, mimo iż podobał mi się,
jakoś nie czułam aby to był właśnie on.
Oczywiście w tamtym czasie, zastanawiałam się, jakby to było, gdyby został moim mężem 😂 ale jakoś nie przywiązywałam do tego zbytnio uwagi. 😁
Nie doszło między nami do niczego więcej, niż chodzenie za rękę i zwykły buziak w usta...
Chodziliśmy ze sobą jakieś pół roku. I miło wspominam ten czas. Jednak nie wiedziałam wtedy co to seks i nadal nie myślałam, że może być ze mną "coś nie tak".
W dalszym ciągu spędzałam czas z kolegami, nie zastanawiając się, dlaczego wolę rozmowy z kumplami o dziewczynach, niż z koleżankami o chłopakach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz