środa, 26 kwietnia 2017

Ten pierwszy raz...

Marzyłam, o tym pierwszym razie, aby wydarzył się po ślubie. Z tym jedynym, idealnym, wymarzonym mężczyzną. Niestety, życie miało dla mnie inne plany...

Miałam 15 lat, gdy poznałam o 10 lat starszego faceta. Zakochałam się w nim bez pamięci, strasznie mi się podobał i uwielbiałam gdy był obok. Był przystojny (wszystkie koleżanki mi go zazdrościły), wrażliwy (nawet wiersze pisał) i w ogóle troskliwy. Prawie jak ideał.... No właśnie. Prawie robi wielką różnice, ale nie będę tu opisywać jego wad i tego, czemu się rozstaliśmy. Bo to nie o tym blog... Różnica wieku mi nie przeszkadzała, cieszyłam się, że jest poważny, a nie taki gówniarz jak moi rówieśnicy.. Od zawsze, imponowali mi starsi.

Dzieliła nas spora odległość (dwa różne końce Polski), ale mimo to zakochaliśmy się w sobie i postanowiliśmy być razem. Początkowo na odległość.
Jego pierwsza wizyta u mnie, trwała 2 tygodnie. Chociaż miała trwać tylko weekend :)
Moim rodzicom się spodobał, zaakceptowali go, mimo iż taka różnica między nami była.

Nie nalegał na zbliżenie, bardziej to ja tego chciałam. Chciałam zobaczyć jak to jest i pewnego dnia, gdy byliśmy sami w domu, oddałam mu się. (Wszystko odbyło się legalnie, miałam skończone 15 lat😂😂😝)

W każdym bądź razie, nie odczuwałam żadnej przyjemności... Początkowo myślałam, że tak ma być. Ale gdy wszyscy znajomi mówili o tej "przyjemności i radości z seksu" zaczęłam zastanawiać się, co jest nie tak...

Wtedy jakoś nie zdawałam sobie sprawy z tego, że widok członka w ogóle mnie nie podnieca, a wręcz wywołuje we mnie obrzydzenie. A gdy zaczynałam się kochać z partnerem, myślałam tylko o tym, aby jak najszybciej był koniec... Jakoś nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy.  Myślałam, że problemem jest szybkie kończenie partnera...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz